Tyle się ostatnio dzieje...
18 kwietnia był cudownym dniem spędzonym we Wrocławiu. Ze wspaniałymi ludźmi, w genialnej knajpce i fantastycznej atmosferze :) Przy okazji udało mi się przemóc strach przed publicznymi wystąpieniami.
Dziękuję za miłe przyjęcie i ogółem, za wszystko + special thanks dla kilku osób za odprowadzenie na dworzec i wspólne wracanie pociągiem ;)
25 kwietnia - nasze, śląskie spotkanie :) Kolejny miły dzień. Jak już zdradziłam paru osobom, stali się częścią mojego życia i bez Was to nie byłoby to samo. Dziękuję, że jesteście i za to, że mogłam Was Wszystkich poznać. To jedna z najszczęśliwszych rzeczy jaka mnie dotąd spotkała :)
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie poczuła, że ktoś namącił mi w głowie. Można powiedzieć - pozytywnie, ale znowu nie wiem, co robić. W każdym bądź razie kolejne specjalne podziękowania za... Wy wiecie za co ;) On wie.
I to by było na tyle... przynajmniej dzisiaj.
Powinnam się wstydzić; tylko jeden post w zeszym mięsiącu... Postaram się poprawić ;P
A przede mną następne mega wydarzenia, których nie mogę się doczekać :)
P.S. A dzisiaj Katowice, Irish Mbassy i meczyk! ;D
See ya ; **
Sunday, May 3, 2009
Thursday, April 2, 2009
Still waiting.
Wczorajszy dzień nie zapowiadał się wcale tak prima aprilisowo, jak powinien. Mimo wszystko "zawładnięcie Bastionem" przez Shedao Shai'a i Freedona Nadd'a było boskie xD Całkowicie obłęda akcja, której chyba nikt się nie spodziewał. Było rozrywkowo i to się liczy. Moje myśli chociaż na parę godzin zostały odciągnięte od szarej rzeczywistości.
Po spędzeniu paru godzin w Humanitasie dnia poprzedniego, jakoś nie bardzo miałam ochotę rano wstawać i patrzeć na tych ludzi. Niektórzy nie rozumieją dlaczego wyciągnięcie na auli - gdzie odbywa się konkurs na dość wysokim poziomie - serka i smarowanie nim po kolei widelcem kilku kanapek, znajdując się niemalże w pierwszym rzędzie, jest robieniem "wiochy", to ja wysiadam. Naprawdę! Za grosz taktu, że nie wspomnę o robieniu z siebie kretyna/kretynki na oczach przedstawicieli(i nie tylko!) innych szkół. Wstyd wstydem, a zachować się w pewnych sytuacjach trzeba umieć. Cóż... moje "koleżanki" chyba nie zrozumiały, gdzie się znajdują.
Muszę przyznać, że po dniach otwartych TVP Katowice, na których miałam okazję być w zeszłym roku, spodziewałam się czegoś więcej. Niestety nasza dzisiejsza wycieczka po studiu trochę zawiodła oczekiwania moje, jak i paru innych osób. Jednak uważam, że następna wizyta będzie bardziej udana. Może kolejne dni otwarte? :)
Tymczasem nadal trwam w oczekiwaniu na coś...
Po spędzeniu paru godzin w Humanitasie dnia poprzedniego, jakoś nie bardzo miałam ochotę rano wstawać i patrzeć na tych ludzi. Niektórzy nie rozumieją dlaczego wyciągnięcie na auli - gdzie odbywa się konkurs na dość wysokim poziomie - serka i smarowanie nim po kolei widelcem kilku kanapek, znajdując się niemalże w pierwszym rzędzie, jest robieniem "wiochy", to ja wysiadam. Naprawdę! Za grosz taktu, że nie wspomnę o robieniu z siebie kretyna/kretynki na oczach przedstawicieli(i nie tylko!) innych szkół. Wstyd wstydem, a zachować się w pewnych sytuacjach trzeba umieć. Cóż... moje "koleżanki" chyba nie zrozumiały, gdzie się znajdują.
Muszę przyznać, że po dniach otwartych TVP Katowice, na których miałam okazję być w zeszłym roku, spodziewałam się czegoś więcej. Niestety nasza dzisiejsza wycieczka po studiu trochę zawiodła oczekiwania moje, jak i paru innych osób. Jednak uważam, że następna wizyta będzie bardziej udana. Może kolejne dni otwarte? :)
Tymczasem nadal trwam w oczekiwaniu na coś...
Monday, March 23, 2009
Maybe. We'll see.
Odkryłam coś. Nie jest to dla mnie w pewnym stopniu zaskoczenie. Poczułam to już będąc we Wrocławiu na 5-leciu. Był pewien moment. Teraz tylko wyraźniej zdałam sobie z tego sprawę. Lepiej to odczułam. Właściwie sądziłam, że przejdzie. Przeważnie przecież tak się działo. Ale nie tym razem! Teraz wszystko być może zmierza ku lepszemu. Taką przynajmniej żywię najdzieję :) I obym się nie rozczarowała... Zobaczymy, zobaczymy...
Friday, March 20, 2009
Some facts
Doszłam ostatnio do wniosku, że szkoła jest frustrująca. Choćbyś nie wiem, jak bardzo się starała, to i tak mają cię głęboko gdzieś. Zarówno nauczyciele, jak i uczniowie. Może to ja jestem po prostu niezdolna do życia w społeczeństwie. Ciekawe, prawda?
Anyway...
Jak widać zmieniłam całkowicie wygląd bloga i po raz drugi, adres. Czy chcę być anonimowa? Niekoniecznie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zależy mi na tym, żeby już nikt nie próbował kopiować moich "przemyśleń itp." To nie tak wiele. Może delikatna aluzja, jaką miała być ta zmiana, skutecznie zniechęci do tego osoby postronne. I hope so ;)
Tymczasem w głośnikach:
(elektryzująca mnie ostatnimi dniami nuta :P)
Anyway...
Jak widać zmieniłam całkowicie wygląd bloga i po raz drugi, adres. Czy chcę być anonimowa? Niekoniecznie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zależy mi na tym, żeby już nikt nie próbował kopiować moich "przemyśleń itp." To nie tak wiele. Może delikatna aluzja, jaką miała być ta zmiana, skutecznie zniechęci do tego osoby postronne. I hope so ;)
Tymczasem w głośnikach:
Wednesday, March 18, 2009
Warning
Nie powiem, żebym była zachwycona. Szczerze mówiąc, jestem wściekła!
Rozumiem, ktoś lubi czytać cudze blogi; może nawet wzorować się na ich treści..., ale żeby od razu bezczelnie KOPIOWAĆ?!
Wiem, że dawno mnie tu nie było i rzadko cokolwiek piszę, ale nie mam zamiaru od razu "gonić" ludzi po internecie w celu sprawdzania, jak dużo z zawartośic ich blogów, jest tak naprawdę moją pracą. Nie potrafię tylko pojąć, po jaką cholerę inni chcą pisać, skoro sami mają problemy ze skleceniem dwóch zdań i są zmuszeni posiłkować się cudzymi pomysłami?
Mogę tylko wyrazić nadzieję, że nie będę zmuszona wystosowywać już nigdy więcej podobnego posta. To nie należy do przyjemnych rzeczy, a i ja nie lubię układać tego typu treści.
Co do działalności mojego bloga...
Cóż... Pewnie niektórzy zorientowali się, że będę pisać tutaj o wiele rzadziej. A już na pewno nie codziennie. Właściwie nie ma konkretnego powodu, poza brakiem czasu. Sądzę, że to dobra decyzja. Wrócić, wróciłam ;) No stress.
Rozumiem, ktoś lubi czytać cudze blogi; może nawet wzorować się na ich treści..., ale żeby od razu bezczelnie KOPIOWAĆ?!
Wiem, że dawno mnie tu nie było i rzadko cokolwiek piszę, ale nie mam zamiaru od razu "gonić" ludzi po internecie w celu sprawdzania, jak dużo z zawartośic ich blogów, jest tak naprawdę moją pracą. Nie potrafię tylko pojąć, po jaką cholerę inni chcą pisać, skoro sami mają problemy ze skleceniem dwóch zdań i są zmuszeni posiłkować się cudzymi pomysłami?
Mogę tylko wyrazić nadzieję, że nie będę zmuszona wystosowywać już nigdy więcej podobnego posta. To nie należy do przyjemnych rzeczy, a i ja nie lubię układać tego typu treści.
Co do działalności mojego bloga...
Cóż... Pewnie niektórzy zorientowali się, że będę pisać tutaj o wiele rzadziej. A już na pewno nie codziennie. Właściwie nie ma konkretnego powodu, poza brakiem czasu. Sądzę, że to dobra decyzja. Wrócić, wróciłam ;) No stress.
Subscribe to:
Posts (Atom)