Wyjątkowo chciałabym dzisiaj odbiec od standardowego wyglądu posta. A mianowicie, pragnę powiedzieć kilka słów motywacji do moich najbliższych.
Do K. - Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, niemalże od urodzenia i dlatego chcę, żebyś była szczęśliwa, my sis ; * Mówię Ci: pan Ś.!!! ;D
Do Y. - Ty jako pierwszy polubiłeś mnie Tam za to, jaka jestem. Będzie dobrze! Musisz tylko przetrwać i zrozumieć :)
Do D. - Okazujesz - a raczej - okazywałeś mi tyle względów. Wiem, że dobry z Ciebie chłopak ;) Mam tylko jedno pytanie adekwatne to naszej obecnej sytuacji: WHY?!
Do K. 2 - Dziewczyno ;) myślę, że mimo wszystko się przyjaźnimy. Pomagam Ci, ile tylko mogę. Daj z siebie wszystko.
Co za miesiąc! Pomijam już te wszystkie wyjazdy, które nie doszły do skutku. Miał być Poznań - nie było, Bielsko - nic z tego. Myślę, że trzeba mocno trzymać kciuki za Wrocław. Został tydzień i nic nie chce ułożyć się po mojej myśli. Powoli przestaję sobie radzić z przyziemnymi sprawami i coraz bardziej chcę już wyjechać na Hel.
Nadal nie mam siły na zwierzenia z ubiegłego miesiąca ;)
I wciąż marzę o Liverpoolu i Madrycie ;)
P.S. Gooo Spain!!!
Sunday, June 14, 2009
Friday, June 5, 2009
Changes, changes, changes... ;)
Woow! Dawno mnie tu nie było. Wiem, wiem jestem zła i niedobra. Pora bym nadrobiła wszystkie zaległości blogowe i wzięła się za całą resztę, którą odrzuciłam w kąt z powodu szkoły.
Póki co powiem tylko tyle, że wszyyystkooo się gruntownie pozmieniało. Od czasu DFów jestem zupełnie innym człowiekiem :) Zdążyło się pojawić kilka problemów(co nie powinno być nowością w moim przypadku ;)), ale o tym i o owym następnym razem.
Na chwilę obecną koniec notki zwiastującej mój rychły powrót ;)
Do szybkiego napisania, see ya ; **
Póki co powiem tylko tyle, że wszyyystkooo się gruntownie pozmieniało. Od czasu DFów jestem zupełnie innym człowiekiem :) Zdążyło się pojawić kilka problemów(co nie powinno być nowością w moim przypadku ;)), ale o tym i o owym następnym razem.
Na chwilę obecną koniec notki zwiastującej mój rychły powrót ;)
Do szybkiego napisania, see ya ; **
Thursday, May 7, 2009
Black dog.
Zasłyszane wczoraj we wrocławskim UniRadiu.
Led Zeppelin - Black Dog
Zostało 8 dni do DFów ;)
Led Zeppelin - Black Dog
Zostało 8 dni do DFów ;)
Sunday, May 3, 2009
Everything.
Tyle się ostatnio dzieje...
18 kwietnia był cudownym dniem spędzonym we Wrocławiu. Ze wspaniałymi ludźmi, w genialnej knajpce i fantastycznej atmosferze :) Przy okazji udało mi się przemóc strach przed publicznymi wystąpieniami.
Dziękuję za miłe przyjęcie i ogółem, za wszystko + special thanks dla kilku osób za odprowadzenie na dworzec i wspólne wracanie pociągiem ;)
25 kwietnia - nasze, śląskie spotkanie :) Kolejny miły dzień. Jak już zdradziłam paru osobom, stali się częścią mojego życia i bez Was to nie byłoby to samo. Dziękuję, że jesteście i za to, że mogłam Was Wszystkich poznać. To jedna z najszczęśliwszych rzeczy jaka mnie dotąd spotkała :)
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie poczuła, że ktoś namącił mi w głowie. Można powiedzieć - pozytywnie, ale znowu nie wiem, co robić. W każdym bądź razie kolejne specjalne podziękowania za... Wy wiecie za co ;) On wie.
I to by było na tyle... przynajmniej dzisiaj.
Powinnam się wstydzić; tylko jeden post w zeszym mięsiącu... Postaram się poprawić ;P
A przede mną następne mega wydarzenia, których nie mogę się doczekać :)
P.S. A dzisiaj Katowice, Irish Mbassy i meczyk! ;D
See ya ; **
18 kwietnia był cudownym dniem spędzonym we Wrocławiu. Ze wspaniałymi ludźmi, w genialnej knajpce i fantastycznej atmosferze :) Przy okazji udało mi się przemóc strach przed publicznymi wystąpieniami.
Dziękuję za miłe przyjęcie i ogółem, za wszystko + special thanks dla kilku osób za odprowadzenie na dworzec i wspólne wracanie pociągiem ;)
25 kwietnia - nasze, śląskie spotkanie :) Kolejny miły dzień. Jak już zdradziłam paru osobom, stali się częścią mojego życia i bez Was to nie byłoby to samo. Dziękuję, że jesteście i za to, że mogłam Was Wszystkich poznać. To jedna z najszczęśliwszych rzeczy jaka mnie dotąd spotkała :)
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie poczuła, że ktoś namącił mi w głowie. Można powiedzieć - pozytywnie, ale znowu nie wiem, co robić. W każdym bądź razie kolejne specjalne podziękowania za... Wy wiecie za co ;) On wie.
I to by było na tyle... przynajmniej dzisiaj.
Powinnam się wstydzić; tylko jeden post w zeszym mięsiącu... Postaram się poprawić ;P
A przede mną następne mega wydarzenia, których nie mogę się doczekać :)
P.S. A dzisiaj Katowice, Irish Mbassy i meczyk! ;D
See ya ; **
Thursday, April 2, 2009
Still waiting.
Wczorajszy dzień nie zapowiadał się wcale tak prima aprilisowo, jak powinien. Mimo wszystko "zawładnięcie Bastionem" przez Shedao Shai'a i Freedona Nadd'a było boskie xD Całkowicie obłęda akcja, której chyba nikt się nie spodziewał. Było rozrywkowo i to się liczy. Moje myśli chociaż na parę godzin zostały odciągnięte od szarej rzeczywistości.
Po spędzeniu paru godzin w Humanitasie dnia poprzedniego, jakoś nie bardzo miałam ochotę rano wstawać i patrzeć na tych ludzi. Niektórzy nie rozumieją dlaczego wyciągnięcie na auli - gdzie odbywa się konkurs na dość wysokim poziomie - serka i smarowanie nim po kolei widelcem kilku kanapek, znajdując się niemalże w pierwszym rzędzie, jest robieniem "wiochy", to ja wysiadam. Naprawdę! Za grosz taktu, że nie wspomnę o robieniu z siebie kretyna/kretynki na oczach przedstawicieli(i nie tylko!) innych szkół. Wstyd wstydem, a zachować się w pewnych sytuacjach trzeba umieć. Cóż... moje "koleżanki" chyba nie zrozumiały, gdzie się znajdują.
Muszę przyznać, że po dniach otwartych TVP Katowice, na których miałam okazję być w zeszłym roku, spodziewałam się czegoś więcej. Niestety nasza dzisiejsza wycieczka po studiu trochę zawiodła oczekiwania moje, jak i paru innych osób. Jednak uważam, że następna wizyta będzie bardziej udana. Może kolejne dni otwarte? :)
Tymczasem nadal trwam w oczekiwaniu na coś...
Po spędzeniu paru godzin w Humanitasie dnia poprzedniego, jakoś nie bardzo miałam ochotę rano wstawać i patrzeć na tych ludzi. Niektórzy nie rozumieją dlaczego wyciągnięcie na auli - gdzie odbywa się konkurs na dość wysokim poziomie - serka i smarowanie nim po kolei widelcem kilku kanapek, znajdując się niemalże w pierwszym rzędzie, jest robieniem "wiochy", to ja wysiadam. Naprawdę! Za grosz taktu, że nie wspomnę o robieniu z siebie kretyna/kretynki na oczach przedstawicieli(i nie tylko!) innych szkół. Wstyd wstydem, a zachować się w pewnych sytuacjach trzeba umieć. Cóż... moje "koleżanki" chyba nie zrozumiały, gdzie się znajdują.
Muszę przyznać, że po dniach otwartych TVP Katowice, na których miałam okazję być w zeszłym roku, spodziewałam się czegoś więcej. Niestety nasza dzisiejsza wycieczka po studiu trochę zawiodła oczekiwania moje, jak i paru innych osób. Jednak uważam, że następna wizyta będzie bardziej udana. Może kolejne dni otwarte? :)
Tymczasem nadal trwam w oczekiwaniu na coś...
Subscribe to:
Posts (Atom)