Tuesday, February 9, 2010

Crossroads.

Dziś przed oczami przeleciało mi całe życie...
W chwilach kryzysowych ludzie zdają sobie sprawę z rzeczy, które robili źle, a które teraz zrobiliby inaczej, dawne urazy, momenty układające się w jedną całość, wszystkie poznane przez lata osoby... Lecz przede wszystkim przypominają sobie najszczęśliwsze chwile i dopada świadomość, jak kruche jest życie.
Dziś widziałam wszystko wyraźnie...
I kiedy widzisz ten nadjeżdżający samochód, w który zaraz uderzysz, czujesz siłę kolizji i wszystkie obrazy z życia migają Ci przed oczami - poczynając od urodzenia, a kończąc na chwili obecnego szczęścia - zastanawiasz się tylko, czy jeszcze się ockniesz... Moment, kiedy zdajesz sobie sprawę z rzeczy, których być może nigdy już nie doświadczysz, nie zdasz matury,  nie pójdziesz na studia, nigdy nie zobaczysz swoich najbliższych, nie wyjdziesz za mąż, nie założysz rodziny, nie będziesz mieć dzieci, ani wymarzonej pracy... nigdy więcej żadnych szczęśliwych chwil... Wtedy, wtedy tęsknisz nawet za tymi złymi. To wszystko przelatuje Ci przed oczami w ułamku sekundy; to prawda.
Z życia trzeba korzystać w odpowiedni sposób, póki się może.
Dziś doświadczyłam tego na własnej skórze...

Owszem, brzmi to cholernie melodramatycznie, ale jest tak cholernie prawdziwe.
Mogę tylko doceniać jeszcze bardziej i dziękować codziennie za swoje szczęście... Szczęście, którego doświadczam w swoim życiu :*

Thursday, February 4, 2010

Chwila na refleksję.

Wiele działań pobudza nas do refleksji. Co robimy dobrze, a co źle. Próbujemy zebrać wszystkie wnioski "do kupy" i stworzyć z nich receptę na nasze problemy, morał jaki płynie z podejmowanych przez nas decyzji. To, czy podejmujemy je świadomie, czy nie to już inna kwestia.
Doszłam do wniosku, że jestem mało zorganizowana, przynajmniej w niektórych sprawach. Lubię mieć wszystko poukładane, ale tylko częściowo. I nie tyczy się to kolejności ułożenia na półce książek, czy innych bibelotów codziennego użytku, ale tego, co mam w głowie. Jak już może kiedyś wspominała, bardzo lubię analizować różne szczegóły: czyjeś zachowanie, słowa, gesty, sposób w jaki chodzi, co lubi, a czego nie lubi i dlaczego... Na tej podstawie staram się mniej więcej poznać charakter danej osoby i czasami wyrobić sobie zdanie, ale nigdy się nim za bardzo nie sugeruję. Nie lubię oceniać kogoś po pozorach :)
Zdarza mi się jednak, że taka gruntowna analiza doprowadza mnie do lekkiej paranoi w postaci przewrażliwienia... lub nadopiekuńczości ;) Może to dlatego, że zawsze chciałabym, żeby było dobrze? Jednak wiem, że jest to trudne do osiągnięcia i trzeba na to zapracować. I liczyć się z porażkami. Mimo wszystko wyznaję filozofię, że po nocy zawsze wstaje nowy dzień i we wszechświecie musi być równowaga.
Kisses ; **

Tuesday, February 2, 2010

Time after time.

Czasami czuję się tak, jakby niektórzy nie szanowali mojego czasu. Podobno ludzie powinni się zachowywać tak, jak oczekują tego względem siebie od innych. Odkąd pamiętam żeyję według tej zasady. Mimo to prawie nigdy się nie sprawdza. Myślałam, ba, łudziłam się, że z czasem nastąpią zmiany na lepsze w tym kierunku, że może w końcu przestanę odczuwać to głupie uczucie zawodu. Najwyraźniej nie... Niekóre osoby wyraźnie wyznaczyły już granicę, której nie mogę przekroczyć. Może powinnam pójść za radą koleżanki? 30% egoizmu? Who know?
Przynajmniej przyzwyczaiłam się już, że zawsze zostaję poinformowana o pewnych sprawach jako ostatnia...

Dzisiaj w rytmie:
Norah Jones - Waiting

Monday, February 1, 2010

Like a woman.

'Kobieta zmienną jest... '
To hasło stało się ostatnio moim motywem przewodnim. O czym może świadczyć chociażby częstotliwość, z jaką zmieniam wygląd tego bloga lub jego adres.
Czuję się zmienna jak pory roku albo mijające godziny... Nieprzewidywalna - nawet dla siebie samej - jak ten nieszczęsny rachunek prawdopodobieństwa(czyt. właśnie odbyłam prawie dwugodzinną lekcję matematyki ;P)... Moje nastroje śmigają jak w kalejdoskopie i zaczynam się bać, że kiedyś wybuchnę. Z góry powinnam przepraszać od razu wszystkich, dla których jestem w takich momentach uciążliwa. Mimo wszystko przemiana jaką u siebie zauważyłam, wydaje mi się pozytywna :) W końcu nie można cały czas tkwić w jednym miejscu. Ale mogę przyznać jedno: czasami jednak trudno być kobietą; kiedy indziej znowu, przyjemnie ;D I nie mówię tak tylko z powodu, że kobiety może i mają pewne przywileje... w końcu jest równouprawnienie ;) Po prostu zaczynam czuć się coraz bardziej... kobieco. Jestem odważniejsza? kto wie? W każdym razie czuję potrzebę definitywnego "odstawienia" trampek w kąt. Może "w końcu" ;)

P.S. Kto natchnie mnie weną na dłuższy post? ;P

Monday, January 25, 2010

Love.

Czuję się ostatnio szczęśliwa. Pomimo kilku dość sporych niepowodzeń i zawodów, jest mi dobrze. Wiem, że mam tego kogoś. Specjalną, ukochaną osobę, której mogę powiedzieć wszystko i rozumiem się bez słów. Kogoś, kogo Kocham i wiem, że jest to z wzajemnością. Po raz pierwszy pragnę się o kogoś tak troszczyć, martwić, pomagać... Przelewać swoje uczucia na tą jedyną osobę, która obdarzyła mnie uczuciem; jak mężczyzna ukochaną kobietę :)

Dziękuję za konwenty, spotkania, Sylwestra, studniówkę i cały wspólnie spędzony czas ; **