Naszła mnie ochota na zamieszczenie jakiś zdjęć. Długo zastanawiałam się nad wyborem tematyki i w rezultacie padło na stadiony. Oczywiście dodaję tylko, które są moimi ulubionymi, należącymi do preferowanych przeze mnie drużyn piłkarskich ;)
Anfield Road - FC Liverpool
Emirates Stadium - Arsenal Londyn
Camp Nou - Barcelona CF
Santiago Beranbeu - Real Madryt CF
A oto i nasz Stadion Śląski...
... i jego przyszłe plany.
Miłego oglądania i kibicowania, jeśli ktokolwiek z Was będzie miał przyjemność znaleźć się w którymś z powyższych miejsc.
Wednesday, February 23, 2011
Monday, January 10, 2011
Witam w nowym roku.
Zaczął się kolejny rok, tak więc i czas na mój powrót do pisania. W zasadzie nie jestem pewna, dlaczego zrobiłam sobie aż tak długą przerwę. Może było to spowodowane wakacjami? Może początkiem studiów, a teraz sesją? Trudno stwierdzić. Wiem jednak, że poprzedni rok był pełen wszystkiego: wrażeń, emocji zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych, wyjazdów, wspaniale spędzonego czasu.
Ostatnio zauważyłam "ciekawą" tendencję w społeczeństwie. Im jest zimniej, tym młode dziewczyny zakładają mniej ubrań, coraz więcej starszych pań podróżuje autobusami o godzinie 7.00 rano, a biedny zielony mur ciągnący się wzdłuż prawie całej trasy Sosnowiec-Katowice, zaliczył kolejną dziurę po tirze... Paradoksy? Raczej same fakty.
Zima daje się we znaki prawie wszystkim(mówiąc prawie, pozdrawiam wszystkich właścicieli prywatnych odrzutowców!). Chociaż z drugiej strony jak można mówić o zimie, kiedy gwałtownie z -15 stopni robi się +5, świeci słoneczko i stopniał prawie doszczętnie śnieg? ;D
Po wielu dniach z przemoczonymi butami, zmarzniętymi dłońmi i stopami, czerwonymi policzkami i grubymi swetrami stwierdzam jednak, że to miła odmiana. Proszę nie rozumieć mnie źle, lubię zimę, jednak tylko w święta... Może wliczając jeszcze te chwile, gdy śnieg skrzy się w słońcu i trzeszczy przy każdym kroku, drzewa są cudownie oszronione, a na szybach powstają ciekawe "wzory" ;) Stanowczo NIE mówię zamieciom śnieżnym i chlapie.
Konkluzja nasuwa mi się tylko jedna i wyrażam ją z ciężkim sercem: natura bywa zmienna... jak kobieta.
Ostatnio zauważyłam "ciekawą" tendencję w społeczeństwie. Im jest zimniej, tym młode dziewczyny zakładają mniej ubrań, coraz więcej starszych pań podróżuje autobusami o godzinie 7.00 rano, a biedny zielony mur ciągnący się wzdłuż prawie całej trasy Sosnowiec-Katowice, zaliczył kolejną dziurę po tirze... Paradoksy? Raczej same fakty.
Zima daje się we znaki prawie wszystkim(mówiąc prawie, pozdrawiam wszystkich właścicieli prywatnych odrzutowców!). Chociaż z drugiej strony jak można mówić o zimie, kiedy gwałtownie z -15 stopni robi się +5, świeci słoneczko i stopniał prawie doszczętnie śnieg? ;D
Po wielu dniach z przemoczonymi butami, zmarzniętymi dłońmi i stopami, czerwonymi policzkami i grubymi swetrami stwierdzam jednak, że to miła odmiana. Proszę nie rozumieć mnie źle, lubię zimę, jednak tylko w święta... Może wliczając jeszcze te chwile, gdy śnieg skrzy się w słońcu i trzeszczy przy każdym kroku, drzewa są cudownie oszronione, a na szybach powstają ciekawe "wzory" ;) Stanowczo NIE mówię zamieciom śnieżnym i chlapie.
Konkluzja nasuwa mi się tylko jedna i wyrażam ją z ciężkim sercem: natura bywa zmienna... jak kobieta.
Thursday, January 6, 2011
Wednesday, June 9, 2010
Słów kilka.
Ostatnio doszłam do wniosku, że tyle wolnego czasu, ile mam teraz, jeszcze przed wakacjami, potrafi być uciążliwy. W pewnym momencie każde zajęcie może się człowiekowi znudzić, dobra książka przejeść, ulubiony serial skończyć, a jeśli na dworze panuje upał, nie chce ci się wychodzić. Najlepiej więc taki czas spędzać z ukochaną osobą, tylko we dwoje.
Idąc za tą radą, właśnie wróciłam ze wspaniałego weekendu. Wrocław, Sułów, potem znowu Wrocław. I nie straszne mi są już nawet spóźniające się i/lub nieprzyjeżdżające PKS-y ;) Chwile spędzone z tą drugą osobą są niezapomniane i warte wszystkiego, dziękuję :*
Obecnie staram się wraz z Moją Drugą Połówką rozplanować w czasie pozostałe wyjazdy. 18- nastka Marty, Dni Fantastyki, wakacje w Sułowie, 18- nastka Aquenrala, wyjazd z Szarymi Mieczami do Jurkowa i wakacje na Helu u moich dziadków :) Zapowiada się dużo wrażeń, więc trzeba być w dobrej formie, zarówno fizycznej, jak i psychicznej ;)
A propo mojej "kondycji psychicznej"... Zaobserwowałam u siebie nową reakcję na stres - płacz. Że nie wspomnę o sprawach denerwujących mnie, a wymienionych w ostatnim poście. Kiedyś potrafiłam tylko krzyczeć, to przynosiło mi rozładowanie emocji i ulgę. Teraz po prostu płaczę. Wcale nie chcę tego robić, nie zachwyca mnie to ani nie bawi. Dobrze wiem, że napięcie musi w jakiś sposób dać o sobie znać, szkoda tylko, że powoli zaczynam stawać się zwykłym mazgajem. Więc proszę uprzejmie o niezwracanie uwagi, jeśli "wyjdę z piaskownicy krzycząc, żeby oddać mi moje grabki" ;D Najlepiej obrócić to w żart i czekać, aż się ustabilizuję. Będzie dobrze :)
A co teraz robię oprócz pisania tego posta? Słucham płaczącego na dworze dziecka. Właśnie, dzieci... To następna ciekawa kwestia. Krótko mówiąc rozczulają mnie. Być może jest to zaczątkiem objawiającego się u mnie instynktu macierzyńskiego, w końcu wybija mi 19 rok życia. Małe buciki i skarpetki, urocze dziecinne ubranka, małe uśmiechnięte bobasy wożone w wózkach przez swoich rodziców... I już się rozpuszczam :D Zdaję sobie sprawę, że dzieci też płaczą, marudzą i zajmują dużo czasu, ale to samo szczęście ;) I tu z kolei proszę o niezwracanie uwagi, jeśli zobaczycie mnie piszcząca na widok małego brzdąca grającego w piłkę lub gaworzącego do przechodniów ;D Każdy z nas ma w sobie ukryte małe dziecko, więc... kto mnie pohuśta? ;)
Pozdrowienia z gorącego Sosnowca :*
Idąc za tą radą, właśnie wróciłam ze wspaniałego weekendu. Wrocław, Sułów, potem znowu Wrocław. I nie straszne mi są już nawet spóźniające się i/lub nieprzyjeżdżające PKS-y ;) Chwile spędzone z tą drugą osobą są niezapomniane i warte wszystkiego, dziękuję :*
Obecnie staram się wraz z Moją Drugą Połówką rozplanować w czasie pozostałe wyjazdy. 18- nastka Marty, Dni Fantastyki, wakacje w Sułowie, 18- nastka Aquenrala, wyjazd z Szarymi Mieczami do Jurkowa i wakacje na Helu u moich dziadków :) Zapowiada się dużo wrażeń, więc trzeba być w dobrej formie, zarówno fizycznej, jak i psychicznej ;)
A propo mojej "kondycji psychicznej"... Zaobserwowałam u siebie nową reakcję na stres - płacz. Że nie wspomnę o sprawach denerwujących mnie, a wymienionych w ostatnim poście. Kiedyś potrafiłam tylko krzyczeć, to przynosiło mi rozładowanie emocji i ulgę. Teraz po prostu płaczę. Wcale nie chcę tego robić, nie zachwyca mnie to ani nie bawi. Dobrze wiem, że napięcie musi w jakiś sposób dać o sobie znać, szkoda tylko, że powoli zaczynam stawać się zwykłym mazgajem. Więc proszę uprzejmie o niezwracanie uwagi, jeśli "wyjdę z piaskownicy krzycząc, żeby oddać mi moje grabki" ;D Najlepiej obrócić to w żart i czekać, aż się ustabilizuję. Będzie dobrze :)
A co teraz robię oprócz pisania tego posta? Słucham płaczącego na dworze dziecka. Właśnie, dzieci... To następna ciekawa kwestia. Krótko mówiąc rozczulają mnie. Być może jest to zaczątkiem objawiającego się u mnie instynktu macierzyńskiego, w końcu wybija mi 19 rok życia. Małe buciki i skarpetki, urocze dziecinne ubranka, małe uśmiechnięte bobasy wożone w wózkach przez swoich rodziców... I już się rozpuszczam :D Zdaję sobie sprawę, że dzieci też płaczą, marudzą i zajmują dużo czasu, ale to samo szczęście ;) I tu z kolei proszę o niezwracanie uwagi, jeśli zobaczycie mnie piszcząca na widok małego brzdąca grającego w piłkę lub gaworzącego do przechodniów ;D Każdy z nas ma w sobie ukryte małe dziecko, więc... kto mnie pohuśta? ;)
Pozdrowienia z gorącego Sosnowca :*
Thursday, June 3, 2010
Irytacja.
Może zacznę w ten sposób: co mnie irytuje, a wręcz wkurza? Proszę bardzo:
1. Picie
2. Palenie
3. Narkotyki
4. Pornografia.
5. Nieodpowiedzialni ludzie.
6. Kłamstwo.
7. Imprezowy tryb życia.
8. Uwłaczanie wartości seksu i miłości.
9. Obraźliwie żarty i teksty.
10. Niezrozumienie.
11. Brak tolerancji i kultury w pewnych sytuacjach.
Itd., itp., etc....
Pewnie jeszcze coś by się znalazło, jakieś pochodne wyżej wymienionych, jednak chyba wiadomo, o co mi chodzi. Społeczeństwo schodzi już poniżej normy i większość nie zdaje sobie z tego sprawy. Ja jako bierny obserwator staram się w tym nie uczestniczyć, ale niejednokrotnie krew mnie zalewa. Nastoletnia panienka paląca papierosa i udająca wielką damę, pijane nastolatki i nie tylko nastolatki, mężczyźni źle traktujący kobiety lub nieszanujące się kompletnie dziewczyny, namawiający do używek rówieśnicy, rozpowszechniana przez media pornografia, brak poszanowania dla pewnych grup społecznych i zdania innych ludzi, zero odpowiedzialności za własne czyny, lekkomyślność od urodzenia, imprezowanie niemalże dzień w dzień... Och, jak to żałośnie wygląda! A gdzie jakaś hierarchia wartości?!
Każdy kiedyś zrozumie, gdzie jest granica, ale może być już za późno. Może i przesadzam, ale przeszłam swoje, wiem więc, co mówię z doświadczenia: to wcale nie jest takie cool! Niektórzy zdąża się opamiętać, inni poniosą tego przykre konsekwencje, ale każdy kiedyś pojmie, co jest niesłuszne. Życzę wszystkim powodzenia w byciu sobą!
* Powyższa notka została napisana ku przestrodze.
1. Picie
2. Palenie
3. Narkotyki
4. Pornografia.
5. Nieodpowiedzialni ludzie.
6. Kłamstwo.
7. Imprezowy tryb życia.
8. Uwłaczanie wartości seksu i miłości.
9. Obraźliwie żarty i teksty.
10. Niezrozumienie.
11. Brak tolerancji i kultury w pewnych sytuacjach.
Itd., itp., etc....
Pewnie jeszcze coś by się znalazło, jakieś pochodne wyżej wymienionych, jednak chyba wiadomo, o co mi chodzi. Społeczeństwo schodzi już poniżej normy i większość nie zdaje sobie z tego sprawy. Ja jako bierny obserwator staram się w tym nie uczestniczyć, ale niejednokrotnie krew mnie zalewa. Nastoletnia panienka paląca papierosa i udająca wielką damę, pijane nastolatki i nie tylko nastolatki, mężczyźni źle traktujący kobiety lub nieszanujące się kompletnie dziewczyny, namawiający do używek rówieśnicy, rozpowszechniana przez media pornografia, brak poszanowania dla pewnych grup społecznych i zdania innych ludzi, zero odpowiedzialności za własne czyny, lekkomyślność od urodzenia, imprezowanie niemalże dzień w dzień... Och, jak to żałośnie wygląda! A gdzie jakaś hierarchia wartości?!
Każdy kiedyś zrozumie, gdzie jest granica, ale może być już za późno. Może i przesadzam, ale przeszłam swoje, wiem więc, co mówię z doświadczenia: to wcale nie jest takie cool! Niektórzy zdąża się opamiętać, inni poniosą tego przykre konsekwencje, ale każdy kiedyś pojmie, co jest niesłuszne. Życzę wszystkim powodzenia w byciu sobą!
* Powyższa notka została napisana ku przestrodze.
Subscribe to:
Posts (Atom)










