Wednesday, May 28, 2008

Day of Sport

Dzień jak każdy inny dzień. Tylko tyle, że na sportowo ;)
Zaliczyliśmy dzisiaj z klasą park u nas w Sosnowcu. Przyglądałam się przez jakiś czas przedszkolakom i dzieciom ze szkoły podstawowej, którym urządzono tam mini festyn i różnego rodzaju sportowe konkurencje(poczynając od jazdy konnej, a kończąc na przeciąganiu liny;P). Dzieci mają w sobie tyle niewinności i optymizmu. Gdzież to są te czasy, kiedy ja byłam taka niewinna i beztroska? Echh... Przez niektóre sprawy trzeba szybciej dorosnąć, niż by się chciało. Czasami już nie pamiętam, kiedy ostatni raz czułam się wolna. Naprawdę wolna. Od wszelkich obowiązków. Ostatnio chyba tylko na koncercie we Wrocławiu, bo tam wyszalałam się za wszystkie czasy. Byłam tam szczęśliwa. Naprawdę :)

Ooo! Coś widzę, że pora na trochę mojego nostalgizmu ;)

"Życie jest tylko przechodnim półcieniem
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą"


Czyli w wolnym tłumaczeniu W. Sheakspeare - "Makbet" (Akt V, scena 5) ;);)
Może niezbyt pokrzepiający fragment, ale wrył mi się w pamięć. Pani od polskiego tłumaczyła, że jest ważny.
Jutro klasówka ;)
Przyznam szczerze, że to jedna z niewielu lektur, które zachęciły mnie do czytania. A jednak coś w niej jest...
Jutrzejszy dzień niezbyt łatwy. Trzeba jakoś wytrzymać.
Pora obejrzeć jakiś dobry film. Pozdrowienia for all :D Bye, bye ;***
P.S. Aha ;D Jeżeli podoba się Wam to co piszę, uprzejmie proszę o jakiś skromny komentarzyk ;) ;*