Saturday, August 29, 2009

Lonely.

Wczoraj, pomimo tego, że było tak cudownie, humor szybko mi zszedł. Ostatnimi czasy kompletnie nie potrafię się ogarnąć. Pomijam już śmierć dziadka, na dwa dni przed moim wyjazdem z Helu i cały stan, w jakim wtedy byłam. Było - i choć brutalnie to brzmi - minęło.

Problemem numer dwa, okazują się być jak zwykle faceci. Dlaczego postępują tak, a nie inaczej, pozostanie już chyba dla mnie zagadką. Nie mam pojęcia, czy przez niektórych przemawia w końcu chęć opiekuńczości, zazdrość, jakieś uczucie... Trudno mi to odgadnąć. A chciałabym znać prawdę, ponieważ mi naprawdę zależy ;)

Dzisiaj wieczorem z powrotem do Będzina. Planuję nocowanie z resztą znajomych i potrzebuję odprężenia, a w domu się tego nie doczekam.
I dalej mi smutno, a za oknem pada dzeszcza. Czuję się samotna i opuszczona nawet przez najbliższych ;( Wiem, ze to uczucie niedługo pewnie przejdzie, ale teraz nie jest mi najlepiej.
See ya ; **