Wednesday, September 24, 2008

Yyy... what?

Ostatnio jestem jakaś dziwnie skołowana. Zupełnie jakbym nie wiedziała, co się wokół mnie dzieje. Nic mi się nie chce, chodzę zblazowana i wszystko mnie wkurza. Czyżby zaczynała się typowa jesienna deprecha? Mam nadzieję, że nie. Nie jestem osobą, której trzymają się takie rzeczy. Zastanawiam się tylko, dlaczego z każdym rokiem zamiast być lepiej, jest coraz gorzej. Sądziłam, że w tym roku wszystko się odmieni na lepsze. Hmm... Jak na razie nie widzę efektów. Czy staram się, żeby było lepiej/inaczej? Nie mnie to oceniać. Mimo wszystko byłabym wdzięczna, gdyby los choć raz zaczął mi sprzyjać.

Ten cały szkolny światek zaczyna mnie poważnie irytować; wręcz dobijać. Co za ludzie! Aż się brzytwa w kieszeni otwiera ;P Dzisiaj na przykład miałam wielką ochotę zrobić akcję typu "amerykańska uczelnia part 2", you know. Strzał, strzał, strzał... ! Tylko jaki to ma sens? Odpowiedź brzmi: żaden. Ale miło pomarzyć(oczywiście to przenośnia, jeśli chodzi o tą "amerykańską uczelnię" Jeszcze nie mam zamiaru zabijać ludzi ;))
Echh... Trzeba brać się za naukę. I pomyśleć, że kiedyś sprawiała mi przyjemność. Może te czasy jeszcze wrócą?
Czy nie zauważyliście, że zbyt dużo pytań- zwłaszcza retorycznych- pojawiło się w dzisiejszym poście? ;P Bywa...

Trochę muzyki, czyli jedna z moich ulubionych piosenek.
Mika - Grace Kelly



A tak z innej beczki. Chyba nikt nie lubi dowiadywać się o sprawach dla niego istotych na samym końcu. Otóż ja też nie! Nie jestem pewna, z czego to wynika, ale na pewno z niczego dobrego. Rozumiem, ze jeśli coś nie jest dobrą nowiną, to nie lubi się jej przekazywać, ale ja wolę wiedzę od niewiedzy. Zdecydowanie!
No... to chyba juz wszystko na dziś. Czeka mnie jeszcze napisanie jednego arkytułu, więc lecę.
Papa ; **